· Zaloguj się · ISSN 2083-8824
Konto
E-wokandy
Sygnatura:

Miasto:

Regulacje prawne

Aktualności

A A A

Nowa operacja Frontexu nie zastąpi włoskich działań ratowniczych na Morzu Śródziemnym


1 listopada Unia Europejska rozpoczyna operację „Tryton”. Ma ona odciążyć Włochy, które od roku  prowadzą największą w swojej historii operację ratującą uchodźców i migrantów „Mare Nostrum”. Niski budżet oraz inaczej zdefiniowane cele sprawiają, że „Tryton” nie spełnia jednak kryteriów skoordynowanej, wspólnej operacji ratowniczej UE, której uruchomienia domaga się Amnesty International.

 Służby medyczne opiekują się uchodźcą. W tle statek.

- Bez względu na to, jak „Tryton” jest prezentowany opinii publicznej, to nie jest operacja poszukiwawczo-ratownicza. Jej głównym celem nie jest ocalenie życia uchodźców i migrantów – podkreśliła Draginja Nadaždin, dyrektorka Amnesty International Polska – Mandat operacji jest jasny. Chodzi o przede wszystkim o ochronę granic, dopiero w dalszej kolejności ochronę ludzi.

W październiku 2013 roku, po serii tragicznych zatonięć łodzi u wybrzeży Lampedusy, Włochy rozpoczęły operację „Mare Nostrum” („Nasze Morze”), w ramach której uratowano ponad 150 tysięcy osób. Włosi wielokrotnie wzywali do wsparcia ich wysiłków i zmiany unijnej polityki, by była zgodna z zasadą solidarności. Jednak ogłoszone założenia nowej misji Frontexu nie pozostawiają wątpliwości, że nie zastąpi ona operacji „Mare Nostrum”. Jej zadaniem będzie przede wszystkim kontrola granic, a terytorium morskie, gdzie będzie przeprowadzona, również jest dużo mniejsze. UE przewidziała 3 miliony euro miesięcznie na działania, a to niewiele w porównaniu z 9 milionami wydawanymi przez Włochy na „Mare Nostrum”.

Część państw odmawia solidarnego podziału odpowiedzialności za uchodźców. Wielka Brytania potwierdziła w poniedziałek, że nie włączy się w działania poszukiwawczo-ratownicze.

- Kiedy Włosi robią wszystko, by ratować życie ludzi, szukających schronienia na kontynencie, niektóre kraje członkowskie UE odwracają wzrok, pozostawiając ludzi, którzy uciekają przed wojną i prześladowaniami, żeby ginęli u bram Europy – zauważa Draginja Nadaždin.

Amnesty International wzywa Unię Europejską do wzięcia odpowiedzialność za ratownictwo na Morzu Śródziemnym, ale przede wszystkim do tworzenia bezpiecznych, legalnych dróg dotarcia do Europy dla uchodźców. To jedyny sposób, żeby nie musieli oni uciekać się do dramatycznych przepraw przez morze.

- Wiedziałem, że muszę uciekać z Libii. Próbowałem najpierw do Egiptu, aplikowałem też o wizę do Tunezji i do Malty, ale wnioski zostały odrzucone. Morze wydawało się jedyną szansą. Chciałem ratować żonę, córki i siebie – powiedział Amnesty International Syryjczyk, Hasan Wahid, który w październiku zeszłego roku podczas zatonięcia statku stracił czwórkę dzieci.

Miesiąc temu Amnesty International opublikowała raport Życie zabrane przez fale: uchodźcy i migranci na Morzu Śródziemnym w niebezpieczeństwie, pokazujący zmiany i zaniechania państw europejskich rok od śmierci 400 osób w jednym tylko zatonięciu u wybrzeży Lampedusy, które wywołało falę protestów przeciwko kształtowi europejskiej polityki wobec uchodźców.

Więcej informacji:
Marcin Leszczyński
specjalista ds. mediów 
Amnesty International Polska
ul. Piękna 66a/2
00-672 Warszawa
tel. +48 (22) 827 60 00
kom. +48 691 357 935
marcin.leszczynski@amnesty.org.pl
www.amnesty.org.pl



Tagi: uchodźcy
Autor: Amnesty International
Data: 01 listopada 2014