· Zaloguj się · ISSN 2083-8824
Konto
E-wokandy
Sygnatura:

Miasto:

Regulacje prawne

Aktualności

A A A

Wyrok TK w sprawie ogródków działkowych

    Polski Związek Działkowców do dziś był tworem podobnym do Polskiego Związku Piłki Nożnej. Wydawało się, że zmiany w statucie tego Związku, zmiany praktyk jego kierownictwa  (jak głosi fama składającej się z „krewnych i znajomych królika”) są absolutnie niemożliwe. Różnymi sposobami: legalnymi, półlegalnymi, a podejrzewam, że i niezbyt legalnymi PZD uwłaszczył się na sporym terenie Polski, a w szczególności w wielu miastach. Łakome kąski w postaci terenów miejskich, których metr kwadratowy (tak jak w Warszawie) dochodzi do ceny 10 000 zł. stały się nagle własnością PZD. Może niekoniecznie własnością, ale obiektem wieczystej dzierżawy (co na jedno wychodzi). Często tereny te oddane były związkowcom w użytkowanie czasowe, albowiem w planach zagospodarowania przestrzennego służyć miały wszystkim użytkownikom (jako tereny pod budowy, pod obiekty użyteczności publicznej itp.). Tymczasem, a jakiś tajemniczy sposób przeszły na własność PZD. Pamiętamy wszyscy słynne sformułowanie „lub czasopisma”, które stało się kroplą przepełniającą czarę tzw. afery Rywina. Tu nie było nawet podobnych sformułowań. Polski Związek Działkowców, a właściwie jego kierownictwo szermując hasłami „obrony interesów starych ludzi i biednych emerytów”    odbierał wspólną własność mieszkańcom miast, prawowitym właścicielom, samorządom, które o swoim mieniu nie miały nic do powiedzenia. Kierownictwo PZD czuło się coraz bardziej bezkarne. Sami działkowcy niejednokrotnie usiłowali zmienić swoje władze, ale tu znowu było podobnie jak PZPN. Mechanizmy „demokracji” wewnątrz związku ustalali jego zarządcy. Wybierać można było każdego, pod warunkiem, że jest wskazany przez kierownictwo PZD.

    I oto wreszcie w tej sprawie, która przez wiele lat była traktowana jak gorący kartofel , którego nie warto brać w ręce, wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny. Zakwestionował 24!!!  elementy ustawy o rodzinnych ogródkach działkowych.  W gruncie rzeczy zakwestionował w ten sposób możliwość funkcjonowania ogródków działkowych i władz kierujących nimi w stanie obecnym. Co będzie dalej?  Na pewno ciąg odwołań, na pewno filipiki „obrońców emerytów, biednych staruszków, zieleni miejskiej (która nota bene niedostępna jest dla ogółu mieszkańców)”.  Jednak powiedzieć trzeba, że dla praworządności, dla prawdziwej, a nie symulowanej i oszukańczej demokracji i samorządności wyrok TK jest otwarciem drogi do naprawy patologii funkcjonującej w wielu miastach polskich.




Tagi: demokracja, praworządność, statut, Trybunał Konstytucyjny, ustawa, wyrok
Autor: ZL
Data: 11 lipca 2012