· Zaloguj się · ISSN 2083-8824
Konto
E-wokandy
Sygnatura:

Miasto:

Regulacje prawne

Publikacje

A A A

Jak Jerry...rozdz,LXII

Rozdział LXII


  • Mamo, mamo, dziadzia przyjechał z jakąś panią – Rosin wbiegając do domu, poinformowała o przyjeździe Jerry`ego.

  • Rosin, nie drzyj się, tylko zajmij się Sean`em i przypilnuj go chwilę, pójdę do dziadka – Elaine powiedziała, wychodząc z domu.

Przed domem, z taksówki teść wyciągał walizki a obok niego stała młoda dziewczyna i przyglądała się Elaine z dużym zainteresowaniem

  • Jesteś córką Jerry`ego? – Elen zapytała kobietę wychodzącą z domu.

  • Nie – odezwała się Elaine – jestem jego synową – a ty tą dziewczyną z którą ma się pobrać?

  • Tak, mam na imię Elen – przedstawiła się.

  • Oho, słyszę, że już poznałyście się – odezwał się Jerry, wynurzając się z wnętrza taksówki – witaj kochanie, wszyscy są w domu?

  • Brendan musiał wpaść do firmy, ale niedługo będzie, a pozostali są w domach – poinformowała Elaine.

  • To pomóżcie mi z walizkami i idziemy do domu – zadysponował Jerry - a gdzie moje ukochane wnuki?

  • Jestem, jestem dziadziu – krzyknęła Rosin – tylko nie mogę znieść wózka z Sean`em.

  • Czekaj tam na mnie, zaraz po ciebie przyjdę – odkrzyknął Jerry – nie zmarzniesz? Tak lekko jesteś ubrana.

  • Bo w domu jest ciepło, dziadziu – roześmiała się Rosin.

  • To wracaj do domu, zaraz tam będę – prosił Jerry – tylko uporam się z walizkami.

  • Zaczekam na ciebie tutaj dziadziu, pomogę ci nieść te walizki, bo są duże – obiecała Rosin.

  • Nie wstyd wam moje panny – zwrócił się do Elen i Elaine – dziecko chce mnie pomagać a wy stoicie przy walizkach i nie pomożecie nieść.

  • Jerry, nie denerwuj się, zaraz ci pomogę – obiecywała Elen – tylko tak rozmawiałam z Elaine, i nie zwróciłam na ciebie uwagi.

  • No to ładnie się zaczyna, młodzi lgną do młodych a starych zostawiają na boku? – roześmiał się Jerry.

Elaine i Elen wzięły po walizce, zostawiając Jerry`emu pozostały bagaż. Zostały mu dwie duże torby, jedna walizka i dwie torebki Elen. Ale poradził sobie i podchodząc do Rosin, nachylił się żeby ją i Sean`a ucałować i dał jej jedna torebkę Elen, żeby i ona uczestniczyła w powitaniu gości. Weszli do środka. Elen rozbierając się z wierzchniego ubrania ciekawie spoglądała na zabudowany przedpokój, łagodnie przechodzący w duży salon. Oczyma wyobraźni widziała już rozkład pozostałej części domu, ciesząc się, że w jej koncepcji, dom który budują z Jerry`m, ma więcej pokoi i jest rozleglejszy. Ale i ten dom, do którego przyjechali z Jerry`m, tez jej się podobał. To był dom syna. Obiecała sobie, ze musi zobaczyć dom córki Jerry`ego, Kathi. Wiedziała, że dom ten jest obok domu Brendan`a.

Elaine wprowadziła Elen do ich sypialni, pomagając przenieść trochę bagażu, przy okazji zerkając do otwartej walizki, bo chciała zobaczyć suknię ślubną oblubienicy ojca. Nie widząc jej na wierzchu, domyślała się, ze musi być zapakowana w którąś z toreb, wiszących w szafie. Nie pytała Elen, bo nie chciała wyjść na bardzo wścibską, ale ciekawa była, czy będzie jak tradycja nakazuje, w sukni białej z welonem, czy też odpuszczą sobie tradycję i wystąpi w jakimś kostiumie, jak często przy ślubach protestanckich, bywa. Miała kilka swoich koleżanek, wyznania protestanckiego, była na ich ślubach i widziała, że gdy brały ślub w kościele, ubrane były w długie, białe suknie z pięknymi welonami. Natomiast te koleżanki, które decydowały się wziąć ślub w ogrodzie swojego domu, do ślubu szły w różnych, kolorowych kostiumach. Ponieważ ślub ojca i Elen będzie się odbywał zimą, przypuszczała, że dziewczyna wybierze suknię. Dlatego chciała ją zobaczyć i ewentualnie pomóc jej przy dobieraniu dodatków. Pamiętała, że matka Elen ma przyjechać też trochę wcześniej i pomóc córce przy ubraniu się, ale Elaine też chciała pomóc. Lubiła swojego teścia i jego żonę też chciała polubić.

Do pokoju przeznaczonego na sypialnię dla teścia i jego oblubienicy weszła Rosin, pchając przed sobą wózek z bratem, starającym się wyjść z wózka, mimo założonych szelek.

  • Mamo, mamo, Sean chyba zrobił kupę, bo bardzo śmierdzi – oznajmiła Rosin.

  • To wyjdź i nie smrodź tu w pokoju, weź go do łazienki. Zaraz tam przyjdę – zganiła ją Elaine.

  • Mamo, mamo, tata już wrócił i rozmawia z dziadziem – odwracając wózek do drzwi, poinformowała matkę.

  • Dobrze, zaraz przyjdę. Powiedz tacie, niech w salonie przygotuje stół do obiadu – przekazała Rosin i zwracając się do Elen, powiedziała – pomożesz mi w kuchni?

  • Oczywiście – zgodziła się Elen.

Wyszły obie do kuchni i w przejściu przez salon przywitała się z Brendanem, przedstawiając mu, wybrankę ojca. Brendan spojrzał, uśmiechnął się i całując Elen w policzki, zapytał ojca:

  • Tato, gdzie ty znalazłeś takie cudo?

  • W Hiszpanii, synu...

  • Cóżeś tam robił...

  • Tylko nie kończ, bo dostaniesz w ucho – roześmiał się Jerry.

  • Wiesz co chciałem powiedzieć? – spytał Brendan.

  • Pewnie, że wiem. Całość brzmi tak: „ cóżeś tam robił stary baranie” – śmiejąc się, dokończył – ale ja baranem nie jestem, prawda kochanie?

  • Brendan żartował – broniła Elen – na pewno nie to chciał powiedzieć.

  • Pewnie, że nie to. Przecież do Hiszpanii pojechałeś od nas, to wiedziałem, że tam będziesz. Nie przypuszczałem tylko, że wyrwiesz taki piękny kwiat – usprawiedliwiał się syn.

  • Brendan, nie bądź tak bardzo miły, dzieci cię słuchają – wtrąciła Elaine – idę do łazienki oporządzić małego, zaraz wrócę to dokończę obiad i coś zjemy.

Jerry zaniósł pozostałe bagaże do sypialni, rozwieszając swoje i Elen torby w wysokiej szafie. Sprawdził, czy wszystko zostało przyniesione i wrócił do salonu, czekając, aż Elaine wyjdzie z łazienki. Elen zajęta rozmową z Brendanem, nie zauważyła, że Jerry jest już obok niej. Wstając z krzesła zobaczyła Jerry`ego, ucałowała go i poszła do kuchni. Brendan rozpoczął układanie nakryć i sztućców na stole, przygotowując stół do obiadu.

  • Co u Kathi? – zapytał Jerry.

  • Wszystko w porządku, tato. Mały rośnie, Elaine ssie mleko jakby ciągle była głodna, dobrze u nich. Prosiłem, żeby przyszli na obiad, ale Finat musiał zostać w pracy i przyjdą dopiero wieczorem, na kolację. Musimy jutro z samego rana pojechać do pastora z dokumentami i uzgodnić wszystkie niezbędne ustalenia. Rozmawiałem z pastorem i on był skłonny nawet udzielić ślubu w domu, gdybyście się zdecydowali – informował Brendan.

  • Elen zażyczyła sobie w kościele i nie mogłem jej odmówić – wtrącił Jerry – widziałem, że długo rozmawialiście razem. Powiedz, co o niej myślisz?

  • Tato, wpatrzona jest w ciebie, jak we własnego ojca. Może źle to wyraziłem, ale na pewno będziecie razem szczęśliwi. Mama jej już przyjechała, czy później przyjedzie? Kathi przygotowała dla niej pokój i myślała, że przyjedziecie razem – Brendan uśmiechnął się.

  • No, jak. My przylecieliśmy z Polski a jej mama leci z Hiszpanii. Miała dać znać Elen, o której będzie na lotnisku. Jak zadzwoni, to wezmę twój samochód i pojadę po nią. Nie masz nic przeciwko temu?

  • Tato, przecież ten samochód jest w połowie twój, to jak ja mam wyrażać zgodę. Nie wyrażam zgody tylko na to, żebyś prowadził samochód. Pojadę z tobą, tak będzie najuczciwiej. Dobrze?

  • Oczywiście, że dobrze synu. Widzę, że Elaine wyszła już z łazienki z Sean`em, to ja skorzystam. Wejdź do kuchni i zapytaj, czy nie potrzebują pomocy.

Jerry poszedł do łazienki a Brendan poszedł do kuchni i zastał Elen doprawiającą sos do pieczeni. Zaczął rozmawiać z Elen i zorientował się, że rozmawia jak ze swoją koleżanką. Okazało się, że Elen mimo młodego wieku, bo jak okazało się była tylko trochę starsza od niego, zwiedziła trochę świata. Powiedziała, że wiele zawdzięcza swojemu głosowi. Dzięki temu, że śpiewała w Wiedniu, jest rozpoznawalna na rynku śpiewaczek operowych. Pomogło to jej, gdy podjęła decyzję o przyjeździe do Polski i dzięki temu może być z Jerry`m. Brendan słuchając opowiadania Elen, w pewnej chwili złapał się na tym, że po prostu zaczął ojcu zazdrościć tak oddanej kobiety. Kochał Elaine, i był przez nią też kochany, ale w wypowiedziach Elen słychać było pełne oddanie się Jerry`emu. Zazdrościł mu tego ognia, który bił od Elen. Wejście Elaine do kuchni ostudziło jego przemyślenia, nie chciał porównywać tych kobiet, nie chciał, aby u Elaine zrodziła się jakaś myśl zazdrości. Ucałował Elaine, pytając czy można już Sean`a pokazać gościom. Elaine wygoniła z kuchni Brendana, po upewnieniu się, że stół został przygotowany do obiadu. Po chwili wspólnie z Elen wyniosły dwie wazy z różną zupą, o różnych smakach. Po nalaniu zup na talerze, Brendan zwrócił się do ojca, żeby zainicjował modlitwę. Elen spojrzała zdziwiona, ale nie komentowała, tylko przyłączyła się do modlitwy mówionej głośno. Nawet Rosin złożyła ładnie rączki i wyraźnie akcentowała każde słowo. Jedynie Sean siedząc na podwyższonym foteliku, patrzył swoimi wielkimi oczyma i chyba nic z tego nie rozumiał, chociaż podejmował próbę złapania łyżki leżącej przy jego małej miseczce. Dawał do zrozumienia, że jest już głodny.

Atmosfera przy obiedzie była rodzinna. Elen mogła się czuć członkiem tej rodziny, tyle okazywano jej serdeczności. Martwiła się tylko, że mama jeszcze nie dala znać, o której godzinie będzie na miejscu, żeby po nią pojechać. Wiedziała, że mama nie lubiła nosić ze sobą telefonu komórkowego, ale na prośbę Elen, zawsze go miała w torebce. Nie zawsze jednak włączała go, i właśnie dlatego Elen się martwiła. Bo nic nie dawało pozostawianie wiadomości na skrzynce, bo mama nie nauczyła się odbierać tych wiadomości. Umiała tylko wywołać połączenie do córki, jeśli miała włączony telefon.

Jerry poczuł wibrację w kieszeni marynarki, sięgnął po telefon, ale numer który był na wyświetlaczu nic mu nie powiedział. Nacisnął na odbiór i przyłożył do ucha.

  • Jerry, słucham.

  • Witaj przyjacielu, to Conrado. Dzwonię do ciebie, bo jest przy mnie Emilia, moja kucharka, cała we łzach. Zapodziała gdzieś telefon komórkowy i nie wiedziała, jak skontaktować się z córką. Powiedziała mi, że bierzesz ślub z Elen w Irlandii, stąd mój telefon do ciebie. Gratuluję, będziesz miał wspaniałą żonę. Powiedz mi tylko, jak mama Elen ma do was dojechać?

  • Witaj Conrado. Dziękuję za życzenia. Jak szukaliśmy w internecie najdogodniejszego połączenia lotniczego dla Emilii, to znaleźliśmy samolot z Madrytu do Dublina, z wylotem o godzinie dziewiątej rano, a na miejscu jest już przed dwunastą. Mam prośbę do ciebie, zawieź jutro Emilię na lotnisko, niech wsiądzie do samolotu o dziewiątej a my ją odbierzemy z lotniska jak przyleci. Dobrze będzie?

  • Oczywiście mój druhu, będzie jak postanowiłeś. Jest może przy tobie jej córka? Dobrze by było, gdyby uspokoiła matkę, że nic strasznego się nie stało.

  • Poczekaj chwilę, zaraz poproszę – wstał od stołu i poszedł do kuchni, gdzie Elen rozmawiała z Elaine – kochanie, uspokój mamę i powiedz, że Conrado wie jak i co załatwić. Jutro już będzie z nami – dał telefon Elen i wyszedł do salonu.

  • Mamo, tu Elen, dlaczego nie dzwonisz ze swojego telefonu do mnie, tylko tak okrężną drogą musimy rozmawiać? Zgubiłaś telefon? No, dobrze, nie płacz. Kupię ci nowy. Posłuchaj. Jutro pan Conrado zawiezie cię na samolot, a jak przylecisz do Irlandii na lotnisko w Dublinie, będę z Jerry`m czekała na ciebie i zabierzemy ciebie do domu córki Jerry`ego, tak, nie bój się, to jest tuż obok nas, gdzie my jesteśmy. Ale nie płacz już, mówię ci, że nic się nie stało. Całuję cię mamo, ja też bardzo cię kocham. Do zobaczenia, do jutra.

Telefon rozłączył się i Elen wstała ze stołka kuchennego, na którym siedziała podczas pogaduszek z Elaine, i poszła do Jerry`ego. Gadała tak długo z Elaine, bo chciała się wszystkiego dowiedzieć o ich rodzinie. Do tej pory nie miała z kim porozmawiać, bo Jerry nie był skłonny opowiadać o swoich dzieciach, a nikt inny w Polsce, nie znał rodziny Jerry`ego. Widząc uśmiechniętego Sean`a, radosną Rosin, była przekonana, że jeśli będą mieli dzieci, Jerry sprawdzi się jako ojciec. Podeszła do Jerry`ego, oddała telefon i gdy zapytał, co z mamą, odpowiedziała, jak uzgodnili.

  • Wytłumaczyłam mamie, że pan Conrado zawiezie ją rano na lotnisko i wsadzi do samolotu, a my ją odbierzemy na lotnisku w Dublinie. Tak ustalaliśmy?

  • Tak, kochanie. Zawiezie nas na lotnisko Brendan.

  • A jak uzgodniłeś z Justyną i Wiesławem? Nie trzeba ich odebrać z lotniska?

  • Oni przylecą w wigilię z rana. Powiedziałem im, ze będę na nich czekał na lotnisku, natomiast lokum dla nich jest w domu znajomych Brendana, Barbary i Andrzeja, Polaków, którzy kilka lat temu wyemigrowali z polski. Jak chcesz, to możesz ze mną pojechać. Jutro z rana musimy pojechać do pastora i dostarczyć jemu dokumenty. Pojedzie z nami Brendan, bo to on uzgadniał z pastorem, termin naszego ślubu.

  • Z przymierzaniem sukni poczekam na Justynę. Jest moją druhną, pomoże mi upiąć różne dodatki.

  • Widziałem, że Elaine zachowywała się tak, jakby chciała ci pomoc. Zapytaj ją o to. Może i jej dasz szansę zbliżenia się do ciebie. Myślę, ze polubiła ciebie.

  • Dobrze kochanie, porozmawiam z nią, ale chciałam jeszcze poznać twoją córkę, bo nie wiem jaka ona jest.

  • Będą z nami dopiero na kolacji, mąż Kathi, Finat musiał zostać w pracy, bo wysiadł jakiś agregat. Dziewczyna z charakterem, zobaczysz. Mam nadzieję, że polubicie się.

  • To mam czas do kolacji. Pójdę przejrzeć swoją garderobę i jeśli będzie potrzeba, to muszę sobie poprasować. Czy ty masz wszystko gotowe? Sprawdź, bo pewnie masz złożoną koszulę. Przynieś, to ci uprasuję.

  • Kochanie, może z prasowaniem poczekaj aż mama twoja przyleci, to ci pomoże. Powinnaś trochę zrelaksować się, tak, żeby na jutrzejsze spotkanie z pastorem być spokojna. Mam nadzieję, że nie będzie nas nękał naukami kościelnymi, jak ksiądz męczył Rory`ego. Opowiadałem ci...

  • U nas tego zakłamania nie ma. Każdy mówi to co myśli, a nie to co każą dogmaty – Elen roześmiała się – fajnie to musiało wyglądać, gdy starego chłopa z jego oblubienicą, ksiądz wysyłał na nauki przedmałżeńskie.

  • Ile stracili nerwów – Jerry współczuł Rory`emu – nie wiem co bym zrobił, gdyby mnie tak ksiądz potraktował.

  • Ja wiem. Poznałam ciebie. Pewnie poszlibyśmy do magistratu, wziąć ślub cywilny. Prawda kochanie.

  • Jak byś czytała w moich myślach. No dobrze, zajmij się na razie sobą a ja pójdę do wnuków, muszę się z nimi chwilę pobawić. Dawno mnie nie widzieli.

Jerry ubrał ciepło Roisin, przy jej pomocy ubrał Sean`a i prowadząc wózek, poszli na dłuższy spacer. Słoneczne popołudnie zimowego dnia, zachęcało do dalszego spaceru. Postanowił wejść do domu Kathi, przywitać się i zabrać na spacer Oisin`a, bo Elaine była jeszcze za mała. Kathi skarżyła się na przeziębienie, i to było przyczyną, że nie przyszła się przywitać z ojcem i jego oblubienicą. Obiecała jednak, że gdy tylko Finat`an wróci z pracy, może jeszcze przed kolacją, pojawią się w domu brata. Pokazała Jerry`emu pokój, jaki przeznaczyli dla mamy Elen. Kathi myślała, że mama przyjedzie razem z Jerry`m i Elen, ale ucieszyła się, że może do jutra wygrzać się, żeby na ślub być zdrową. Ubrała Oisin`a i dała Jerry`emu pod opiekę. Oisin chwycił za rękę Roisin i obok Jerry`ego, pchającego wózek z Sean`em, poszli chodnikiem do końca ulicy. Roisin opowiadała Jerry`emu z kim bawi się z sąsiedzka, gdzie z mamą chodzą do sklepu i gdzie mama kupuje najlepsze mleko dla Sean`a. Oisin też starał się coś powiedzieć, ale Roisin trajkotała tak szybko, że nie mógł zmieścić się ze swoimi opowiadaniami. W pewnej chwili chwycił rękę Jerry`ego, prosząc go o zwrócenie uwagi Roisin, że on też chce coś dziadkowi powiedzieć. Jerry poprosił Roisin, aby dopuściła do głosu swojego brata i pozwoliła mu też powiedzieć swoje kilka zdań. Roisin potraktowała to dosłownie, policzyła zdania wypowiadane przez Oisin`a i po czterech zdaniach stwierdziła, że wyczerpał swój limit i zaczęła trajkotanie od początku. Jerry złapał się na tym, że po raz pierwszy od kilku lat jest na dłuższym spacerze i to z własnymi wnukami. Czuł się naprawdę szczęśliwy. Spacer był tak długi, że wrócili prawie przed samą kolacją.

Kolacja była wyśmienita. W przygotowaniu kolacji brała udział również Elen, i ona właśnie przemyciła kilka pomysłów na drobne dania w kolorowej oprawie. Przez wprowadzenie kolorowych dodatków, kolacja była inna, niż na wcześniejszych spotkaniach. Jerry zauważył, że syn, synowa, córka i jej mąż odnoszą się do Elen, jak do swojej rówieśniczki, wprawdzie przyszłej żony ojca, ale nie macochy tylko przyjaciółki. Był zadowolony z takiego obrotu sprawy, bo gdy na obiedzie zabrakło Kathi, w skrytości ducha bał się, że córka może stać się bardzo zazdrosną o miejsce przy ojcu, mimo tego, ze ma już swoją własną rodzinę. Ale wszystko wyszło na dobre, Kathi już mniej chrypiała i mogła z Elen spokojnie porozmawiać, proponując swoją pomoc przy ubieraniu się panny młodej. Cala rodzina Jerry`ego przypadła Elen do gustu. Bała się tych spotkań, bo nie wiedziała jak ta rodzina ją przyjmie. Przyjęli wspaniale i była im za to bardzo wdzięczna. Kolacja przeciągnęła się do późna w nocy i zanim wszyscy się rozeszli, minęła północ. Jedna łazienka w domu spowodowała, że utworzyła się kolejka chętnych do opłukania się przed snem. Elen widząc zatroskane miny Brendana i Elaine, przekonała się, że dobrze zrobiła w projekcie domu, zwiększając ilość łazienek do dwóch z podwójnymi umywalkami, i ilość WC do trzech. To na pewno spowodowałoby rozładowanie takiej sytuacji, jaka wytworzyła się w tym domu.












Tagi: powieść
Autor: Zenon Jerzy Maron
Data: 13 marca 2015