· Zaloguj się · ISSN 2083-8824
Konto
E-wokandy
Sygnatura:

Miasto:

Regulacje prawne

Publikacje

A A A

Jak Jerry...rozdz,LXVI

Rozdział LXVI

 

  • Moi drodzy – rozpoczął Conrado – uczestniczyliśmy we wspaniałej uroczystości. Moja ukochana córka wyszła za mąż, za mojego przyjaciela. Wiem, że oboje kochają się miłością prawdziwą, a mogę tak powiedzieć, bo widziałem, jak ta miłość kiełkowała. Cenię Jerry`ego za uczciwość, wiem, że moja córka Elen, będzie z nim bardzo szczęśliwa. Dlatego jako pierwszy, ojciec panny młodej, wznoszę toast za zdrowie pary młodej, za zdrowie ich potomstwa i promienną przyszłość tego małżeństwa. Sto lat – podniósł w górę kieliszek szampana, dając sygnał do spełnienia toastu.

Po zakończeniu toastu wzniesionego przez Conrado, Emilia, matka Elen podniosła się z kieliszkiem w ręku, i też wygłosiła krótkie przemówienie, wychwalając spokój i zaufanie, jakim darzy Jerry`ego. Również proponowała wypić toast za zdrowie młodej pary i ich potomstwa. Wszyscy wypili i w tym momencie podniosła się Elen z kieliszkiem napełnionym wodą.

  • Kochani, wysłuchałam życzeń mamy, mojego taty, i dziękuję, że widzą nas w dobrym świetle i spodziewają się naszego potomstwa. To dobrze, gdy rodzice dopingują do tego, by zostać babcią i dziadkiem. Kochani, chcę powiedzieć mojemu kochanemu Jerry`emu i wam, że jestem z nim w trzecim miesiącu ciąży. Będziemy mieli upragnione przez was potomstwo. Kocham cię Jerry – nachyliła się nad mężem i mocno go ucałowała – za nas i nasze dzieci .

  • Najdroższa – cicho odezwał się Jerry – naprawdę jesteś w ciąży i nic mnie nie mówiłaś?

  • Nie mogłam kochanie, nie chciałam, żebyś się wystraszył – powiedziała szybko i roześmiała się perlistym śmiechem – przecież jak wspomniałam o dzieciach, to się trochę wystraszyłeś – śmiała się dalej.

  • To nie dlatego, tylko już dawno nie miałam dzieci, a te które mam, są już dawno odchowane. Bałem się pieluch – uśmiechnął się zawstydzony.

  • Nie martw się kochanie, mamusia nam pomoże – odwracając się do Emilii, spytała, spodziewając się potwierdzenia – prawda mamo, ze nam pomożesz w wychowaniu potomstwa?

  • Oczywiście, jak tylko wybudujecie dom, to zaraz się do was przeprowadzam – potwierdziła Emilia.

  • Tato – zapytał Brendan – to nasza siostra lub brat będą młodsze od naszych dzieci.

  • I dobrze, będą miały wspólny język. Będziecie mieli do kogo przyjeżdżać do Polski. Postaramy się z Elen stworzyć taki klimat, w którym ty z Elaine i dziećmi, oraz Kathi z Finat`em i dziećmi, będziecie się czuli bardzo dobrze.

Po pierwszych toastach, po pierwszych drinkach, rozwiązały się języki. Zrobił się harmider tak duży, że Roisin nie mogła z przeciwległej strony stołu złożyć swojemu dziadkowi życzeń. Było tak głośno, że dziadek nic nie słyszał. Wobec powyższego zabrała Sean`a siedzącego w foteliku na kółkach i zaciągnęła go do dziadka.

  • Dziadziu, dziadziu, ja też chcę złożyć życzenia, tylko nie rozumiem, czy ty dziadziu jesteś dziadziem, czy panem młodym, jak mówią goście. Powiedz mi dziadziu, jak to jest?

  • Kochanie moje, jestem i zawsze będę twoim dziadziem, a od dzisiaj jestem również mężem twojej cioci Elen, zrozumiałaś? – zapytał Jerry.

  • Nie zrozumiałam. Ty jesteś dla mnie dziadziusiem, a to jest twoja żona Elen, to ona jest moją babcią?

  • Nie kochanie. Twoja babcia, a moja pierwsza żona, już nie żyje. Elen jest moją drugą żoną i do niej powinnaś mówić, ciociu.

  • Dziadziu, dziadziu, a jak druga żona ci umrze, to poczekasz na mnie, bo ja chciałam być twoją trzecią żoną, co dziadziu?

  • Kochanie, nie możesz być moją żoną, bo jesteś moją pierwszą wnuczką...

  • A Elen może być twoją drugą żoną? Ona jest tylko trochę starsza ode mnie – upierała się Roisin – to możesz na mnie poczekać?

  • Kochanie, mamy jeszcze tyle czasu przed sobą, że wiele może się zmienić. Najpierw musisz się wyuczyć, skończyć szkoły, wydorośleć i dopiero wtedy będziesz mogła myśleć o zamążpójściu. Zobacz, wydaje mi się, że Sean zasnął?

  • Nie dziadziu, on tak odpoczywa po jedzeniu. Odprowadzę go do naszego pokoju i położę do wózka, może zaśnie.

Odeszła z Sean`em i poszła do ich pokoju. Jerry zdał sobie sprawę, że Justyna i Wiesław przy stole nie są widoczni, chociaż siedzą i rozmawiają ze swoimi gospodarzami. Obrócił się na swoim krześle, ucałował Elen i przywołał Wiesława, siedzącego przy Justynie, na końcu stołu. Obaj stanęli przy oknie wychodzącym na ogród.

  • Co tak cicho siedzicie, wogóle nie słychać was. Jak się czujecie? – zapytał Wiesława.

  • Wspaniale. Ci młodzi ludzie u których śpimy, starają się nam nieba przychylić. Cały czas wypytują o to, co zmieniło się w kraju, bo dawno nie byli. Mówimy im o własnych odczuciach, ale oni są nastawieni na pozostanie w Irlandii na stałe. A jak ty, młody żonkosiu?

  • Wyobraź sobie, że mam propozycję czekania na trzecią żonę – Jerry roześmiał się – moja pierwsza wnuczka, ta która zajmuje się bratem, prosiła mnie, żebym poczekał na nią, bo chce być moją trzecią żoną. Życia nie starczy na te wszystkie żony.

  • Szczęśliwy chłop jesteś – Wiesław uśmiechnął się – zostajesz z Elen do nowego roku?

  • Tak uzgadnialiśmy, wy też mówiliście, że możecie zostać – przypominał Wiesławowi – co się zmieniło.

  • To prawda, ale dzwonił Franciszek. Zajmuje się organizacją balu sylwestrowego, bo tak uzgodniliśmy i ma wiele pytań. Zastanawialiśmy się z Justyną, czy nie powinniśmy być na miejscu, żeby czuwać nad przebiegiem przygotowań. Ze wstępnych wyliczeń, zaproszenia zakupiło sto dwadzieścia osób. Nie wiemy, czy Janina z pomocnicą sobie poradzą.

  • Wiesiu, przecież macie również pomocnice od kateringu, wspomagające kuchnię. Myślę, że to zupełnie wystarczy.

  • Justyna jest niespokojna, wiesz jak to jest, pańskie oko konia tuczy. Dodatkowo jeszcze miałem telefon od Krzysztofa z komendy. Pytał się kiedy będę na miejscu. Ma jakieś dodatkowe informacje, związane z naszą sprawą. Dlatego postanowiliśmy z Justyną, że jutro wylecimy do domu. Andrzej obiecał, że załatwi nam bilet i odwiezie na lotnisko. A wy spędzajcie miodowy miesiąc i cieszcie się z wolności. Bo jak przyjdą dzieci, to będziecie uziemieni na długi czas.

  • Wiesiu, dzieci to radość życia...

  • Oczywiście, że radość życia, do pierwszej kupki. Dalej już jakoś poleci. Będziemy wypatrywać was z utęsknieniem, pamiętam, że w styczniu Elen ma swoje duże wejście w operze. Na pewno pójdziemy obejrzeć. Wytłumacz nas Elen i podziękuj synowi za wszystko. A na razie idę do Justyny, bo widzę, że się niepokoi. Później jeszcze chwilę pogadamy.

  • Dobrze, powiem Elen, że jej druhna zakończyła swoją rolę – roześmiał się – dobrze, że mamy miejscowego swojego świadka, to nam później pomoże.

Wiesław odwrócił się i poszedł do Justyny, informując ją, że przekazał Jerry`emu ustalenia, jakie poczynili. Posiedzieli jeszcze z innymi przy stole i gdy zorientowali się, że przekroczyli godzinę, gdy dzieci idą spać, uzgodnili z Andrzejem i Barbarą wyjazd do ich domu, o północy. Ostatecznie ślub przyjaciela, nie zdarza się codziennie. Porozmawiali jeszcze z córką Jerry`ego, Kathi, jej mężem i synem, Oisin`em. Najmłodsza ich latorośl, Elaine, spała w pokoju obok w swoim wózku. Podobało im się, że rodzina Jerry`ego przyjęła do siebie Elen, jako kobietę ich ojca. Zaakceptowali wybór ojca i od pierwszych minut znajomości, okazywali jej wielką sympatię.

Elen też była szczęśliwa. Czuła, że otacza ją atmosfera rodzinna, pełna zaufania do niej, jak do nowego członka tej społeczności. Patrzyła jak Roisin opiekując się młodszym bratem Sean`em, daje z siebie wszystko, aby zapewnić mu bezpieczeństwo i spokój. Gdy tylko zaczynał bulgotać jak topiąca się butelka, wciskała mu do buzi smoka maczanego w cukrze. Sean zastygał w błogiej ekstazie, a ona miała chwilę oddechu, by porozmawiać z nową ciocią.

  • Dziadzio powiedział, że mam do ciebie mówić ciociu. Ale chyba powinnam mówić babciu, tak jak mówię do babci, Beaty, mamy mojej mamy. Prawda? – zapytała.

  • Kochanie, dziadek dobrze ci powiedział. Powinnaś mówić do mnie ciociu, a nie babciu. Taki jest zwyczaj. Powiedz mi, chodzisz już do szkoły?

  • No pewnie, ciociu. Chodzę do drugiej klasy. Wiesz, a Oisin, od cioci Kathi, też chodzi do szkoły, tylko, że do pierwszej klasy.

  • Dobrze się uczysz?

  • Dobrze, pani jest zadowolona ze mnie, bo ja jeszcze douczam swoje koleżanki, bo pani mnie o to prosiła – chwaliła się Roisin – teraz muszę Sean`a zawieść do jego pokoju i położyć spać.

  • A ty nie kładziesz się jeszcze? – dziwiła się Elen.

  • Jeszcze nie, bo mamusia mówiła, że będę pomagała mamie i cioci Kathi przy sprzątaniu po gościach, a tu jest bardzo dużo bałaganu.

  • Niezwykle szczera jesteś – uśmiechnęła się Elen – po wyjściu gości, zawsze jest dużo sprzątania. Jak przyjedziesz z rodzicami do nas, też będziesz gościem i wtedy ja będę sprzątała po tobie, twoim bracie, mamie i tacie.

  • Ja w ogóle nie brudzę, mój brat Sean trochę brudzi, ale mama i tata to chyba nie, bo nie widzę, żeby u nas było brudno. To ciociu, pójdę położyć brata spać i może jeszcze przyjdę. Dobrze?

  • Dobrze kochanie, zaczekam na ciebie.

Roisin zaprowadziła wózek z bratem, do sypialni, a Elen podniosła się z krzesła, bo chciała przejść do pokoju, żeby się przebrać. Jerry zapowiedział, że od jutra będą jeździli po Irlandii. Chce jej pokazać swoje rodzinne strony, gdzie się urodził, gdzie mieszkał z rodzicami i swoją siostrą. Tak do nowego roku, do chrztu córki Kathi, Elaine, bo Kathi sama zaproponowała, żeby Elen była matką chrzestną jej córki, a Elen przyjęła to jako dowód zaakceptowania swojej osoby, przez rodzinę Jerry`ego.

 

 

 

 

 

 





Autor: Zenon Jerzy Maron
Data: 13 kwietnia 2015