· Zaloguj się · ISSN 2083-8824
Konto
E-wokandy
Sygnatura:

Miasto:

Regulacje prawne

Publikacje

A A A

Jak Jerry...rozdz.LXXI

Rozdział LXXI

 

Zabawę w domu Brendana zakończono nad ranem. Jerry z Elen nie mogli zbyt długo spać, bo musieli być przytomni na uroczystości chrztu Elaine. Mała jakby rozumiała, że to jej uroczysty dzień, bo po śniadaniu cały czas uśmiechała się do Kathi i Finat`a, dając do zrozumienia, że z góry akceptuje wszystkie niespodzianki, byleby dla niej były przyjemne. Zdecydowali, że ojcem chrzestnym będzie Brendan, syn Jerry`ego, a matką chrzestną żona Jerry`ego, Elen. Kathi uzgadniając to z Finatem, specjalnie wskazała na Elen, jako matkę chrzestną, bo spodziewała się, że od niej, jej córka dostanie na chrzcie ładniejszy prezent, niż ona otrzymała od swoich chrzestnych, którymi byli, przyjaciel ojca, Rory i ciotka Aine siostra ojca, która bardzo wcześnie zmarła.

Jerry nie domyślał się, że Kathi liczy w cichości ducha na duży prezent dla jej córki. Po otrzymaniu przelewu na dziesięć tysięcy euro, była przekonana, że ojciec w Stanach dorobił się znacznego majątku i ta jego opowiastka sprzedana Brendan`owi, że wygrał w bingo w Dublinie, to tylko mydlenie oczu. Otrzymanie polisy posagowej dla Elaine z tak dużą sumą ubezpieczenia, było dowodem na to, że ojciec ma dużo pieniędzy. Podświadomie wyczuwała, że po ślubie z Elen, po urodzeniu ich dziecka, cały majątek ojca, przejdzie na jego nowe dziecko, a oni z Brendan`em nie będą mieli do tego nic. Nie chciała mówić o tym Brendan`owi ani Finat`owi, bo Finat wygadałby wszystko swojemu szwagrowi, który jest jego przełożonym w pracy. Nie wiedziała tylko jak o tym dać znać ojcu lub Elen, żeby nie pomyśleli, że jest zachłanna. Ale jakoś to musi zrobić, przecież jest matką i musi dbać o rodzinę. A widać gołym okiem, że Oisin jest nieśmiały a Elaine nie może się jeszcze upomnieć o swoje prawa. Postanowiła rozmawiać o tym z ojcem, na spotkaniu rodzinnym po chrzcie Elaine.

Przebieg uroczystości chrztu nie napotkał żadnych zakłóceń. Na jedna godzinę zebrano grupę dziesięcioro dzieci i wraz z rodzicami chrzestnymi zaproszono wszystkich pod barierkę ołtarza, udzielono najpierw komunii rodzicom chrzestnym a następnie zmywano główki i namaszczano oliwką każdego malucha. Następnie ksiądz odczytał listę maluchów przystępujących do chrztu, nakazał obecnym zmówienie modlitw, poproszono o datki na pomoc kościołowi, rzucane na tacę niesioną przez kościelnego i uroczystość zakończono. Zjechano do domu przed południem, aż Emilia była zdziwiona, że tak szybko zakończono uroczystość przystąpienia do grupy nowych wyznawców.

  • Moja droga – rozpoczął Conrado – to już inne czasy. Kiedy rodzice chrzestni trzymali nas na rękach podając do chrztu, kościół był pełen i uroczystość przeznaczona była dla każdego noworodka oddzielnie. A teraz – machnął ręką – robią jak na taśmie. Byle więcej i byle szybciej.

  • Wiesz, u nas jest chyba inaczej – westchnęła Emilia.

  • W Hiszpanii czy u protestantów? – spytał Conrado.

  • W naszej religii – uzupełniła Emilia – może jest mniej wyznawców, ale bardziej siebie szanujemy.

Do salonu weszła Elen i słysząc ostatnie słowa matki, zapytała:

  • O czym mówicie?

  • E, nic ciekawego, siadaj koło nas, to posłuchasz rozmowy i zorientujesz się, ale to nic, co ciebie dotyczy – powiedziała mama – mówimy o katolikach.

  • Przecież to tacy sami ludzie jak my – broniła ich Elen – inaczej formułują swoje myśli o Bogu.

  • Pożyjesz, zobaczysz – zakończyła Emilia – chodź ze mną do kuchni, bo Kathi chyba o nas zapomniała.

Weszły do kuchni w chwili gdy Kathi wsuwała do piecyka pieczeń, do odgrzania.

  • Kathi, kochanie – Emilia powiedziała szybko – za wysoka temperatura na piecyk do odgrzania, zmniejsz o połowę.

  • Nie trzeba będzie długo czekać? – spytała Kathi – goście już czekają.

  • Zanim zjedzą przystawki, to wszystko będzie zagrzane. Kathi idź do córki, ja przygotuję i podam do stołu – zaoferowała Emilia.

Kathi poszła do gości i widząc Elen rozmawiającą z ojcem, zbliżyła się do nich. W imieniu Elaine podziękowała za polisę ubezpieczeniową i złoty medalik z łańcuszkiem otrzymany od Elen. Miała ochotę pytać dalej, co z ich prawami do spadku po ojcu, bo dzieci mają polisy, a ona i Brendan nie ma żadnej informacji, co ojciec ma i co może do nich należeć. I byłaby zapytała, gdyby nie Brendan, który podszedł do nich i podziękował serdecznie w imieniu Sean`a, za polisę posagową. W takim układzie, Kathi postanowiła dopaść ojca na osobności, gdy będzie sam.

Spotkanie przy obiedzie przebiegało spokojnie. Jerry przekazał swoim dzieciom, że następnego dnia wyjeżdżają z Elen do Polski, bo mają wiele spraw do załatwienia. Conrado zapraszał ich, żeby oboje przyjechali do niego i do Emilii, ale z miny Emilii wynikało raczej, że ona chętniej pojechałaby od razu z nimi do Polski, żeby pomóc córce w tych gorących dniach.

  • Mamo – wtrąciła Elen, widząc zaniepokojenie w oczach matki – wiesz, że czekamy na twój przyjazd do nas na stałe, ale to będzie możliwe nie wcześniej niż za kilka miesięcy, gdy wprowadzimy się do naszego nowego domu, bo teraz mieszkamy u Jerry`ego w bloku i muszę ci powiedzieć, że mieszkanie nie jest duże. Pokoi jest akurat na nas dwoje. W nowym domu zrobiłam kilkanaście pokoi, specjalnie dla ciebie jak do nas przyjedziesz na stałe, dla taty, gdy przyjedzie nas odwiedzić. Poczekaj spokojnie jeszcze trochę, a będziemy wszyscy szczęśliwi.

  • Dobrze kochanie, poczekam, ale już tęsknię do ciebie...

  • Emilio, nie denerwuj się, twoja córka ma dobrą opiekę – wtrącił Jerry – to wszystko co robimy, to właśnie dla niej.

  • Tato – krzyknęła Kathi – a co zostanie dla nas?

  • Jak to, dla was, to znaczy dla kogo? – spytał Jerry – przecież dzieci wasze są zabezpieczone...

  • No, a my? Ja, Brendan, nic nam się nie należy od ciebie?

  • Kathi, co się z tobą dzieje? – spytał Jerry.

  • Tato – krzyknął Brendan – coś jej się pokręciło w głowie po tym porodzie...

  • Tobie się pokręciło – odkrzyknęła Kathi – ojciec wszystko daje Elen, a my od innej matki to nic nie dostaniemy?

  • Finat – krzyknął Brendan – zabierz ją do domu, bo nie wytrzymam i po bratersku zleje jej dupsko.

  • Brendan – głośno powiedział Jerry – spokojnie, wyjaśnijmy to od razu, nie zostawiajmy spraw nie wyjaśnionych. Chciałbym, żeby Kathi powiedziała nam, jakie ma roszczenia do nas, to znaczy do mnie i Elen.

  • Kathi – krzyknął głośno Brendan – mów nam tu, o co ci chodzi.

  • A powiem, za siebie, za moje dzieci, za ciebie, za twoje dzieci, żebyście wszyscy wiedzieli, że mam pretensje do ojca, że cały swój majątek wywiózł do Polski i tam będzie ze swoją nową żoną ten majątek przejadał, a nam, jego dzieciom nic nie da. My zostaniemy sami i sami musimy dbać o własne rodziny a ojciec będzie opływał w dostatku – przerwała zanosząc się płaczem.

  • Finat – krzyknął Brendan – coś ty tej swojej babie zrobił złego, że jest taka głupia.

  • Dziecko które dzisiaj chrzciliśmy – Finat złapał oddech i kontynuował – po tym porodzie zrobiła się taka zachłanna na wszystko, nie wiem co w nią wstąpiło.

Jerry podniósł się od stołu i poprosił Kathi, Brendana, aby wyszli z nim do drugiego pokoju. Spojrzał na przygnębioną Kathi, zdziwionego Brendana i zapytał wprost:

  • Postawiłaś mnie w bardzo złym świetle przy mojej świeżo poślubionej żonie, jej rodzicach no i waszych bliskich, żonie Brendana, twojego męża i waszych dzieci. Jest mi przykro, słucham cię Kathi.

  • Tato, jesteś taki zasobny a nam dajesz jak z łaski – zaczęła Kathi – chcę, żebyśmy dostali to co nam się należy. Nie było podziału majątku po śmierci mamy i nie wiemy co wy mieliście a co my powinniśmy dostać...

  • Brendan, daj jej mówić – Jerry przyhamował syna, który rwał się aby Kathi coś wytłumaczyć – Kathi mów, co ci leży na sercu...

  • To co powiedziałam – łkając dorzuciła – ja się nie interesowałam wcześniej waszymi pieniędzmi, ale kiedy zostałam matką i widzę jak rozdajesz pieniądze, to chcę zabezpieczyć własne dzieci...

  • No dobrze, już spokojnie. Gdy miałaś się pobrać z Finatem dostałaś tyle samo co Brendan, po pięćdziesiąt tysięcy dolarów na zagospodarowanie. Dostałaś?

  • No tak, ale dlaczego tylko tyle? – spytała przez łzy.

  • Bo tak wynikało z naszych możliwości – oświadczył Jerry – dalej liczmy, dostałaś dziesięć tysięcy euro, bo myśleliście o zmianie samochodu, dzieci dostały polisy ubezpieczeniowe na duże sumy, za które ja płacę. Powiedz, co ci się jeszcze należy?

  • Tato, ja nie wiem jaki jest stan waszego majątku, ale jeśli budujecie duży dom, to musicie mieć dużo pieniędzy. A może są to nasze pieniądze? – zakończyła ocierając oczy chusteczką.

  • Brendan, powiedz mi, kto jej pokręcił w głowie? Takiej mojej córki jeszcze nie znałem. Źle się stało, że nie porozmawiałaś ze mną na osobności, tylko wobec osób, które maja dla mnie duże znaczenie. Nie wiem skąd u ciebie takie żale. Matkę już dano pochowaliśmy i nie możesz ode mnie oczekiwać, że będę samotnikiem, tęskniący za osobą, której już nie ma wśród żywych...

  • Mogłeś zamieszkać z nami – wyrzuciła przez łzy – u Brendana czy w ostateczności u mnie.

  • Ale, co ty sobie wyobrażasz. Nie chciałaś ze mną mieszkać w Niu Jorku, a tu miałbym mieszkać z tobą. Co za głupie gadanie. Dobrze, że już jutro wyjeżdżamy, bo mam dosyć takiego gadania. Wracamy do gości i koniec tematu, nie ma więcej rozmów o spadkach, pieniądzach i podziałach, bo cię znienawidzę. Pamiętaj.

Jerry zamknął drzwi i wyszedł z pokoju, zostawiając w nim rodzeństwo. Miał nadzieję, że Brendan spokojnie wysonduje, o co tej Kathi chodzi. Zazdrosna o Elen? Nigdy nie dawała do zrozumienia, że chciałaby mieszkać z ojcem. Przed wyjazdem ze stanów wyraźnie dawała do zrozumienia, że chce stworzyć własną rodzinę w Irlandii, tak jak jej brat. I pojechała z mężem, biorąc od ojca pieniądze na zagospodarowanie. Ale po tylu latach, wypominanie, że nie otrzymała spadku po matce? Jak brała pieniądze, nie pytała, z jakiego konta one pochodzą. Czy to pieniądze od matki czy tylko od ojca. Jeery czuł, że im więcej będzie o tym rozmyślał, to go trafi szlag. Nie będzie więcej zaprzątał sobie głowy jej żądaniami, jutro zabiera Elen i wracają do siebie. Tak wyglądają rodzinne rozmowy. Widocznie za długo siedział u swoich dzieci. Jedyna Roisini, gdy wrócił do pokoju gdzie była Elen z rodzicami, rzuciła mu się na szyję i popłakując, mocno go ucałowała przypominając o swojej ofercie, że będzie jego trzecią żoną. Natomiast Oisin siedział naburmuszony patrząc na dziadka przymrużonymi oczami. Jerry`ego zdziwiło to jego spojrzenie, bo na wycieczce do Dublina zachowywał się zupełnie inaczej. Może dlatego, że nie był pod presją rodziców? Biedny dzieciak – pomyślał i uprzytomnił sobie, że będąc w jego wieku, też tak się zachowywał. Ojciec ciągle groził pasem, choć chyba ze dwa razy spełnił swoją groźbę, matka ganiała ze ścierą po całym domu, grożąc laniem i tak to mijały lata. Na szczęście on taki nie był. Nie groził dzieciom, kochał je, może nawet rozpuszczał, a po śmierci matki to już w ogóle im odpuścił, dając do zrozumienia, że jako dorośli ludzie muszą świadomie podejmować decyzje o swoim dorosłym życiu. Wrócił do pozostawionych gości i nie komentując wydarzeń, uzgodnił jutrzejszy wyjazd do swojego domu.

 

 

 

 

 

 

 





Autor: ZENON JERZY MARON
Data: 24 kwietnia 2015